Giełda Samochodowa
 Powrót
Szukaj w publicystyce:    Zaawansowane 

Niemcy kontra... Niemcy
VW, Opel, Mercedes, Porsche lub... BMW
autor: Jerzy Suchodolski
zdjęcia: Newspress, materiały producentów
Giełda Samochodowa, nr 1640
z dnia: 3 stycznia 2014 roku
 
Nowa "klasa C". W gamie silniki już od 1,6 litra!
Nowa "klasa C". W gamie silniki już od 1,6 litra!
Wnętrze nowej klasy C. Wykończenie jak w Mercedesie klasy S.
Wnętrze nowej klasy C. Wykończenie jak w Mercedesie klasy S.
Nowe BMW 3 z serii M. Lekkie i mocne, z precyzyjnym układem kierowniczym i świetnym zawieszeniem. Jak we wszystkich pozostałych M Power!
Nowe BMW 3 z serii M. Lekkie i mocne, z precyzyjnym układem kierowniczym i świetnym zawieszeniem. Jak we wszystkich pozostałych M Power!

Wszystko, co powstaje w motoryzacji za Łabą i Odrą cieszy się u nas wielkim wzięciem i popularnością. Pewnie dlatego zapominamy, że Niemcy na własnym rynku mają potężną konkurencję. Kto walczy z kim? Cóż Mercedes z Audi i BMW, Opel z Volkswagenem, do tego dochodzi Porsche... Najwyższy czas przyjrzeć się atutowym asom - nowościom "made in Germany".

Zróbmy szybki i prosty rachunek. Jakie modele Mercedes wprowadził na rynek w ostatnim roku? Najpierw nowa klasa E, potem superlimuzyny klasy S, mamy też SUV-a GLA (na bazie klasy A), genialnego małego luksusowego sedana CLA oraz szalony sportowy wóz A45 AMG 4Matic (360 koni, napęd na wszystkie koła). W końcu roku, niejako zamiast kropki nad przysłowiowym "i", zarząd koncernu ze Stuttgartu pokazał właśnie nową klasę C. Samochód, w porównaniu do poprzedniej generacji, jest lżejszy o 100 kilogramów (nadwozie w połowie jest z aluminium). "Ce-klasa" dostała też rozstaw osi zwiększony o 8 centymetrów, co przełożyło się na większą wygodę jazdy i więcej miejsca w kabinie oraz bagażnik o pojemności 480 litrów. Wielu dziennikarzy motoryzacyjnych twierdzi, że ten samochód to zmniejszona kopia klasy S. Podzielamy to zdanie - Mercedes C jest wyjątkowo starannie wykończony, wygląda majestatycznie, pachnie świeżością. Pod maską całkiem nowe silniki (ten najmniejszy ma 156 koni i tylko 1,6 litra pojemności, ale mówi się, że wkrótce pojawi się w ofercie również 450-konny AMG), a w wyposażeniu m.in. Airmatic - samopoziomujące zawieszenie oparte na miechach powietrznych.

Jakie są dalsze plany Mercedesa? Ambitne. Fabryka w Stuttgarcie pracuje nad coupe na bazie limuzyny klasy S i hatchbackiem lub kombi z podzespołów CLA. Samochody testowe, oczywiście odpowiednio "przebrane", już wyruszyły na drogi. Niewiele o nich wiadomo, ale jedno jest pewne - Mercedes zaczyna solidny kontratak. Celem jest oczywiście bezpośrednia konkurencja koncernów BMW oraz Audi.

Przednionapędówki z... Bawarii

Tak, to nie pomyłka! BMW słynęło dotąd ze stałości uczuć - auta tej firmy kojarzono najczęściej z tylnym napędem. Wszystko wskazuje, że w tym względzie czeka nas pewna rewolucja. Najprawdopodobniej następca modelu "1" oraz BMW serii 2 Active Tourer (miniwan - konkurent dla Mercedesa klasy B) wyjadą z fabryki z napędem na przód. Fani BMW zapewne będą zawiedzeni. Na pocieszenie, zanim będziemy mogli pokazać pierwsze zdjęcia tych dwóch aut (premiera "dwójki" już wkrótce w Detroit), dajemy klasykę w najczystszej postaci - nową (piątą) generację M3 oraz M4 Coupe (nazwa inna, ale samochód w zasadzie ten sam, jeden z nadwoziem 4- drzwiowym a drugi - coupe). Pod maską 6-cylindrowe benzynowe turbo o mocy 431 koni. Jednostka ma potężny moment obrotowy (550 Nm), jest znacznie bardziej oszczędna (podobno średnio aż o 1/4) i daje niezłego kopa (przyspieszenie do setki w 4,1 sekundy). Pewnie byłaby jeszcze bardziej dynamiczna, gdyby nie masa. Beemka waży blisko 1,5 tony. Wciąż całkiem sporo, ale inaczej się nie da - nowa trójka i nowa czwórka to maszyny kompromisowe, które łączą dwa różne światy. Można nimi jeździć na co dzień, zaś od święta pobawić się na torze (bez wyrywania tapicerki czy montowania klatki bezpieczeństwa).

Audi, czyli cuda z Ingolstadt

Najpierw informacja o samochodzie, który zadebiutował dosłownie przed kilkoma dniami - Audi S3 z nadwoziem typu sedan. Do budowy tego auta użyto aluminium oraz stali o podwyższonej wytrzymałości. Inżynierom z Ingolstadt chodziło o jak najniższą masę - to oczywiste. Z drugiej strony nie bardzo rozumiemy po co się tak starali. S3 sedan (lub jak kto woli - limuzyna) ma pod maską potężny silnik 2.0 TFSI, doładowany i z bezpośrednim wtryskiem paliwa do cylindrów. Jednostka ma 300 koni i generuje prawie 400 niutonometrów momentu obrotowego. Nadmiar mocy jest oczywisty, więc odchudzanie konstrukcji nie jest aż tak potrzebne. Dowód? Przyspieszenie. Samochód o masie około 1400 kilogramów setkę uzyskuje poniżej 5 sekund. Masa jest przy tym doskonale wyważona pomiędzy osiami, a w dodatku Audi to Quattro - sedan ma napęd na wszystkie koła. Jeździ szybko i dosłownie "klei się" do zakrętów.

Nowe S3 Limousine zobaczymy dosłownie za kilka miesięcy. Tak samo będzie z kolejną generacją A4, które jako żywo przypomina... A6. Samochód będzie konkurować z Mercedesem klasy C, co doskonale widać po danych technicznych. Nie bez powodu A4 również schudło o 100 kilogramów, nie bez powodu silniki też ma podobne (choć w ofercie znajdzie się również coś mniejszego, np. 105-konny TDI).

Na inne Audi - pięciodrzwiowe Q1 - trzeba będzie poczekać do końca roku 2015 lub początku 2016. Najmniejszy samochód z gamy Q to tzw. CUV, czyli mała niby-terenówka dedykowana jeździe po dziurawych miejskich ulicach. Do budowy tego samochodu posłużą podzespoły Volkswagena Polo - twierdzi prasa niemiecka. Żurnaliści zza Odry dodają, że do roku 2020 liczba modeli Audi wzrośnie z 49 do 60. Ponad jedna trzecia z nich to będą właśnie crossovery i SUV-y!

Porsche liczy na Macana

Najważniejsza ubiegłoroczna nowość firmy z Zuffenhausen to oczywiście Porsche 918 Spyder, ale o tym samochodzie już informowaliśmy. Auto jest wściekle drogie (kosztuje prawie 4 miliony złotych), a więc trafi wyłącznie do wybranych klientów i to zdecydowanie w ograniczonej liczbie. Co innego Macan, czyli tzw. małe Porsche - młodszy brat Cayenne'a (piszemy brat, bo macan to azjatyckie określenie tygrysa, a więc rzeczownik rodzaju męskiego). Samochód jest z grubsza porównywalny do Audi Q3 lub Mercedesa GLK, powstaje w fabryce w Lipsku i jest dostępny w trzech odmianach (sportowej S, oszczędnej S Diesel oraz para-sportowej Turbo). Najsłabszy "porszak-mini" w wersji benzynowej będzie mieć 340, zaś najmocniejszy - 400 koni (auto wysokoprężne 258 KM). Producent obiecuje styl, jakość wykończenia i prowadzenie godne modelu 911. Macan ma być za to znacznie tańszy. Nie tani - dodajmy, ale jednak od Cayenne'a tańszy. Porsche chce bowiem niższymi cenami podbić nowe rynki (w tym oczywiście USA, gdzie bazowe auto wyceniono na 50 tysięcy dolarów; w Polsce Macan będzie droższy - od 275 tys. zł). Trzeba przyznać, że to atrakcyjna strategia.

Porsche pod strzechy? Tak, ale strzechy to będą jednak tylko w tych domach bardziej od innych majętnych. Swoją drogą przekonać klasę średnią (nie tylko polską) do kupowania Porsche to wyzwanie. W końcu kryzys i recesja wciąż szaleją, a mieć Porsche to chwalić się wszem i wobec własnym dobrostanem. W sumie nie każdemu to pasuje...

VW i Opel szukają nowych nisz

Trudno porównywać Volkswagena i Opla do pozostałych konkurentów. Obydwa koncerny wytwarzają morze samochodów osobowych, ale to głównie (choć nie tylko) modele popularne. Warto zauważyć sportowy trend u VW i to, że Opel chce dopieścić bardziej wymagających klientów. W pierwszym przypadku myślimy o serii R - dokładnie rok temu Niemcy informowali o wzmocnionym Volkswagenie Tiguanie, teraz chwalą się 300-konnym Golfem R (w wyposażeniu 18-calowe koła, 2-litrowy silnik TSI, do setki przyspiesza w 4,9 sekundy). Powiecie, że to informacja nieco nieświeża, bo "erka" była już pokazywana we Frankfurcie? Prawda, ale ta "nieświeżość" jest względna - za oceanem auto swój debiut będzie mieć dopiero na wiosnę!

Wkrótce będziemy testować nowego Opla - Insignię Country Tourer. To kombi w stylu słynnego Audi Allroad, czyli z napędem na wszystkie koła, prześwitem zwiększonym o 2 cm i dodatkowymi osłonami podwozia i wnęk kół wykonanymi z grubego, solidnego tworzywa sztucznego. Insignia Country Tourer jest już w polskim cenniku. Za podstawową 2-litrową, 163-konną wysokoprężną wersję tego auta importer życzy sobie 144 tysiące złotych. Topowa Insignia o mocy 250 koni to z kolei wydatek, dla porównania, 162 tysięcy. Wprawdzie mniej niż Porsche Macan, ale jednak - przypominamy - Opel to tylko Opel, i jednak żyjemy w Polsce! Auta, nawet tak fajne, powinny być tańsze.




Dodatkowe zdjęcia:

















    
PowrótWersja do drukuZapisz artykułWyślij artykuł znajomemu

REKLAMA